 |
W 2007 roku
realizowalismy zadanie:
„
Nurkowanie na wrakach polskich okretów wojennych poczatkiem poznania
historii i tradycji
Polskiej Marynarki Wojennej”,
wspólfinansowane ze srodków
Ministerstwa Obrony Narodowej
|
 |
Relacje:
* 2007.06.10
- ORP "Wicher"
Ten niedzielny poranek byl wyjatkowy, tak jak niezwyklym okretem
w naszej historii byl ORP Wicher. Zatonal 3 wrzesnia 1939 roku w basenie portowym
w obronie Helu. Wyholowany przez Niemców na zewnatrz mial byc odbudowywany,
jednak zdobyli oni w kampanii zachodniej jednostki w lepszym stanie i zrezygnowali
z odbudowy. Teraz jego wrak lezy na zewnatrz basenu portowego, na niewielkiej
skarpie obnizajacej sie do glebokosci 30 metrów. Wyprawa na niego zawsze byla
wielkim przezyciem, z czasem nabralem do niego dystansu i moje emocje powoli
zmniejszaly. Poniewaz wielokrotnie na nim nurkowalem, nie sadzilem, ze jest
mnie wstanie czymkolwiek zaskoczyc. A jednak, tym razem potrafil to zrobic.
Zaskoczyl mnie calkowicie, swoim nowym widokiem, tak bardzo odmiennym od tego,
którego bardzo dobrze zapamietalem. Kiedy zanurzylem sie z moim partnerem nurkowania
– zaczynajacym swoja kariere wrakowo-morska - Krzysiem – zobaczylem Wichra
calkowicie porosnietego roslinnoscia podwodna. Doslownie nie poznalem go, a
to dlatego, ze do tej pory nurkowalem na nim jesienia lub zima, kiedy widocznosc
pod woda jest najlepsza.
Przedzieralismy sie przez poszczególne fragmenty wraku w kierunku dziobu, po
drodze staralem sie pokazac jak najwiecej mojemu partnerowi. Razem odkrywalismy
jego tajemnice przykryte fragmentami blach poszycia i piaskiem morskim. Tak
jak obraz naszego otoczenia zmienia sie pod wplywem klimatu, tak równiez i
Wicher zmienil sie. Byl w letnich barwach podwodnych przedzierajacych sie przez
zielonkawa wode morska. Widok, który za kazdym razem zapiera dech w piersiach
i zmusza nas do refleksji nad historia jednostki zatopionej w glebinach morza.
Oczami wyobrazni widzialem tetniacy zyciem okret wojenny, z dumnie powiewajaca
bialo czerwona bandera. Marynarzy poruszajacych sie po nim, dla których przez
kilka lat byl on najblizszym domem, najlepszym przyjacielem, który do ostatnich
chwil swego zycia ich nie opuscil. Czulem za kazda blacha istnienie niewidocznego
ducha okretu, marynarzy sluzacych na nim i tych, którzy zgineli w obronie Ojczyzny.
Minelo kilkadziesiat lat od jego zatopienia, lecz mino uplywu czasu jest ciagle
tym pieknym i dzielnym okretem Rzeczypospolitej, na którym czas sie zatrzymal.
Na którym zycie toczy sie dalej, lecz nie tak normalnie tylko w innym wymiarze
– duchowym. Kiedy bylem pod woda doswiadczylem tego kilkakrotnie i to mnie
zaskoczylo najbardziej!
Miroslaw Skwiot, Gdansk 2007.06.16
-~~-
|